Dr n. med. Marek Krzemiński o wyjątkowym Sympozjum
W malowniczych Wdzydzach Kiszewskich trwa właśnie XVIII Sympozjum Ortopedyczno-Radiologiczne, które od lat gromadzi specjalistów z całego kraju. Tegoroczna edycja odbywa się w dniach 27–29 listopada 2025 roku.
Organizatorem wydarzenia są:
- Szpital Specjalistyczny w Kościerzynie sp. z o.o.
- Polskie Lekarskie Towarzystwo Radiologiczne,
- Sekcja Radiologii Narządu Ruchu PLTR,
- Polskie Towarzystwo Ortopedii Onkologicznej,
- Gdańska Szkoła Radiologii OSSEUM
- Pomorski Oddział Polskiego Towarzystwa Ortopedycznego i Traumatologicznego,
Wydarzenie zostało objęte Patronatem Honorowym Marszałka Województwa Pomorskiego, Mieczysława Struka, co potwierdza jego znaczenie nie tylko dla środowiska medycznego, ale także dla całego regionu pomorskiego. Sympozjum, choć mocno zakorzenione w nauce, zachowuje niepowtarzalny, kameralny charakter.
W programie jak co roku znalazły się wykłady wybitnych specjalistów, wielogodzinne sesje naukowe, a także przestrzeń na dyskusje kliniczne, analizę nietypowych przypadków i wymianę doświadczeń z obszaru ortopedii, radiologii oraz dziedzin pokrewnych. W tym roku szczególną uwagę uczestników przyciągają zagadnienia dotyczące guzów układu mięśniowo-szkieletowego, nowoczesnych technik obrazowania, diagnostyki w ortopedii dziecięcej, reumoortopedii oraz dynamicznie rozwijających się metod małoinwazyjnych.
Współtwórcą i wieloletnim inicjatorem Sympozjum jest dr n. med. Marek Krzemiński, którego wizja i konsekwencja sprawiły, że wydarzenie to nie tylko przetrwało niemal dwie dekady, ale przede wszystkim zyskało prestiż i unikatową atmosferę. To właśnie z nim rozmawiamy o idei stojącej za Sympozjum, jego ewolucji, współczesnych wyzwaniach ortopedii i radiologii oraz o tym, dlaczego niezależnie od rozwoju technologii, kluczowe pozostają relacje i możliwość spotkania twarzą w twarz.
WYWIAD Z DR N. MED. MARKIEM KRZEMIŃSKIM inicjatorem XVIII Sympozjum Ortopedyczno-Radiologicznego

Panie Doktorze, wydarzenie ma już niemal dwie dekady tradycji. Proszę opowiedzieć, jak to wszystko się zaczęło.
Nazywam się Marek Krzemiński, jestem doktorem nauk medycznych, a od osiemnastu lat organizatorem tego wydarzenia, jakim jest Sympozjum Ortopedyczno-Radiologiczne „Diagnostyka Obrazowa w Ortopedii”. Pierwszy raz zorganizowaliśmy je w 2002 roku i od tego czasu przyjeżdża tu około 150–200 lekarzy: radiologów, ortopedów i traumatologów. Każda edycja to około trzydziestu, czterdziestu referatów naukowych. Z biegiem lat Sympozjum stało się wydarzeniem kultowym. Po przerwie spowodowanej pandemią jest to nasze pierwsze spotkanie w tradycyjnej formule. I choć w medycynie zmienia się praktycznie wszystko, my jesteśmy tu po raz… osiemnasty.
Co wyróżnia tegoroczną edycję?
W programie dominują guzy układu mięśniowo-szkieletowego, diagnostyka obrazowa w ortopedii dziecięcej, reumoortopedia i wreszcie postępy w nowoczesnych technikach obrazowania. W ciągu tych ponad 20 lat dokonał się ogromny przełom: mamy dziś dostęp do metod, o których kiedyś nawet nie marzyliśmy. A przecież dobra diagnostyka to fundament leczenia operacyjnego. Od jakości obrazu często zależy jakość zabiegu, precyzja decyzji i bezpieczeństwo pacjenta. Ale tegoroczne spotkanie ma też wymiar bardziej osobisty, refleksyjny.
W programie pojawia się również wspomnienie profesora Adama Greenspana.
Tak. Chcemy uhonorować prof. Adama Greenspana, który był ikoną radiologii układu ruchu w skali światowej. Amerykański lekarz, ogromny autorytet, pionier, a jednocześnie niezwykle życzliwy człowiek. W tym roku odszedł, dlatego poświęcamy mu szczególne miejsce w naszym programie. Tym bardziej, że był gościem naszego Sympozjum tu, we Wdzydzach, w 2008 roku. To spotkanie wielu uczestników pamięta do dziś.
Czy są osoby, które przez te wszystkie lata współtworzyły z Panem to wydarzenie?
Zdecydowanie tak. Współinicjatorem Sympozjum jest dr n. med. Jan Świątkowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. To właśnie z jego i mojej inicjatywy powstało to wydarzenie. Nasza współpraca od początku była naturalna, a sama idea sympozjum wzięła się… z żartu.
Z żartu? Jak narodził się pomysł połączenia radiologii z ortopedią?
Pamiętam to bardzo dobrze. W 2002 roku rozmawialiśmy z dr. Świątkowskim na jednym ze spotkań i powiedziałem pół żartem, pół serio: „Ortopedzi udają, że znają się na radiologii, a radiolodzy udają, że znają się na ortopedii. To może zróbmy spotkanie i sobie wszystko wyjaśnijmy?”. I… tak powstał pomysł na Sympozjum.
Ta „żartobliwa diagnoza” okazała się bardzo prawdziwa. Potrzebowaliśmy przestrzeni, w której specjaliści z obu dziedzin mogą otwarcie o sobie rozmawiać, konfrontować spojrzenia, uczyć się od siebie. Z czasem stało się to panelem współpracy, który zaowocował wieloma wnioskami wdrażanymi później zarówno w ortopedii, jak i w radiologii.
Bo w medycynie im więcej wspólnych punktów widzenia, tym więcej trafnych decyzji.
Sympozjum od lat nierozerwalnie związane jest z kaszubską kulturą i Wdzydzami. Skąd ta stałość miejsca?
Na początku planowaliśmy, że lokalizacja będzie zmienna. Jednak Kaszuby – Kościerzyna i Wdzydze - tak zrosły się z tym Sympozjum, że dla uczestników stały się miejscem symbolicznym. Każda propozycja zmiany spotykała się z natychmiastową dezaprobatą. To jest przestrzeń, która ma ducha: piękno natury, autentyczność, gościnność. I coś jeszcze, tu po prostu dobrze się rozmawia.
Wydarzenie ma swoją markę. To również historia Oddziau Ortopedii Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie.
To prawda i bardzo chcę to podkreślić: organizatorem od samego początku jest Oddział Ortopedii Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie. To nie jest wydarzenie „z zewnątrz”. Ono wyrosło z naszego zespołu, z naszej pracy, pasji i współodpowiedzialności. Dzięki temu, że trwa osiemnaście lat, wiemy, że warto było inwestować w relacje i konsekwentnie budować przestrzeń do wspólnej nauki.
I gdyby miał Pan zamknąć te osiemnaście lat jednym zdaniem…
Powiedziałbym tak: To Sympozjum zaczęło się od żartu, urosło dzięki ludziom i trwa dlatego, że nadal widzimy sens w byciu razem - jako lekarze, jako koledzy, jako przyjaciele. I choć medycyna pędzi naprzód, są rzeczy, które pozostają niezmienne: potrzeba dialogu, szacunku, ciekawości, otwartości na drugiego człowieka. A Wdzydze, jak się okazuje, są idealnym miejscem, by te wartości pielęgnować.




